Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Witam Cię w kolejnej części cyklu "Z pamiętnika aparatki". Jeżeli trafiłaś tutaj z wyszukiwarki google, oznacza to że prawdopodobnie przymierzasz się do założenia aparatu ortodontycznego. Zapraszam Cię do przeczytania poprzedniego postu, w którym piszę o takich pierwszych, podstawowych sprawach które trzeba załatwić przed założeniem samego aparatu - jednak spokojnie, nic nie musisz robić na szybko przed pierwszą wizytą u ortodonty, lekarz również wszystko Ci wyjaśni i wytłumaczy. Pamiętajmy o tym, że każda wada zgryzu jest inna i każda podlega indywidualnemu planu leczenia.

Zerkając na statystki bloga zauważyłam, że pierwszy post tej serii cieszy się dużą popularnością dlatego też postanowiłam w końcu przysiąść i napisać nieco więcej na temat aparatu i życia codziennego z druciakiem. W dzisiejszym poście skupimy się głównie na diecie (lojalnie ostrzegam, że post wyszedł nieco długawy). W końcu aparat ortodontyczny często kojarzy się z wieloma wyrzeczeniami. Jak to wszystko wygląda w praktyce?

Na wizycie u ortodonty, na której zostaje założony aparat dostajemy kartkę z listą pokarmów, których powinniśmy unikać aby w żaden sposób nie uszkodzić zamków lub pierścieni. W dodatku w zależności od gabinetu możemy zostać poproszeni o podpisanie umowy, gdzie znajduje się kilka zasad reklamacji oraz okres gwarancji, gdzie zaznaczone może być, że gdy jemy pokarm z wcześniej wspomnianej przeze mnie listy ortodonta może domagać się zapłaty za naprawienie uszkodzeń - najczęściej podklejenie zamków lub ponowne przy cementowanie pierścieni.

Ale wracając do meritum posta czyli diety aparatki: 
  • Pokarmy typu klejące się cukierki, gumy do żucia i tym podobne: 
    Teoretycznie: unikać należy gum do żucia, rozpuszczalnych cukierków, które mogą obkleić zamki oraz pierścienie, cukierków typu mentos, krówki. Dodatkowo takimi produktami są również chipsy, chrupki, Czyli mówiąc prościej wszelkich klejących się i obklejających druciaka produktów.
    Praktycznie: jeżeli chodzi o cukierki typu krówka, różne toffifee czy po prostu karmel to radzę je na czas noszenia aparatu stałego wyeliminować z diety. Co prawda można je zjeść, jednak późniejsze wyczyszczenie zębów zajmuje naprawdę sporo czasu i pomimo wyobrażeń wcale nie jest takie łatwe. Gumy do żucia, chipsy, chrupki... Żuję i jem. Z gumami mówiąc szczerze chyba jest najłatwiej bo jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby w jakikolwiek sposób obkleiła zamek. Z chrupkami i chipsami bywa różnie. Tragedii nie ma, jednak mimo wszystko po ich zjedzeniu natychmiast trzeba porządnie umyć zęby - ze względów estetycznych (no bo w zasadzie niefajnie jest uśmiechać się z resztkami chipsów znajdujących się dosłownie wszędzie) oraz higienicznych, aby nie nabawić się próchnicy. 
  • Wszelkiej maści lizaki, landrynki... Po prostu słodycze.
    Teoretycznie:
     należy ograniczyć je do minimum ponieważ mogą wzmagać próchnicę. Jak wiadomo cukier sprzyja powstawaniu dziur. Dlatego też po ich zjedzeniu należy od razu wyczyścić dokładnie zęby i aparat - czyli generalnie umyć zęby.
    Praktycznie: tutaj w zasadzie wszystko zgadza się z teorią, jednak muszę przyznać, że spożywanego cukru wielce nie ograniczyłam. Z ręką na sercu przyznam się, że też nie za każdym razem biegnę do łazienki umyć ząbki (bo nie zawsze się da) a próchnica mnie nie atakuje. I nic niech się nie zmienia w tej kwestii, Amen.
  • Warzywa i owoce.
    Teoretycznie a zarazem praktycznie:
     ciężko jest z twardymi, surowymi owocami i warzywami. Można je ze spokojem zjeść jednak należy pamiętać o pokrojeniu ich na mniejsze części. Nie dość, że nie uszkodzimy sobie wówczas w żaden sposób druciaka to komfort naszego jedzenia po prostu wrośnie. Jeżeli chodzi o ugotowane: no problem. Pamiętać trzeba o myciu ząbków... Ale tak w sumie to trzeba o tym pamiętać za każdym razem. Naprawdę nie ma nic fajnego w rozmawianiu z kimś z resztkami pomiędzy aparatem a zębami. Serio.
  • Twarde jedzenie
    Teoretycznie:
     zacznijmy od tego, że tutaj zaliczyć można w zasadzie wszystko. W szczególności po wizycie u ortodonty. Ja przykładowo po podkręcaniu lub wymianie drutu nie mogę nic jeść. Pozostaje mi jedynie picie. Więc w tych dniach wszystko będzie dla nas naprawdę twarde. Jednak w normalnym okresie noszenia stałego aparatu do twardych rzeczy zaliczamy głównie orzechy, bułki, skórki chleba i tak dalej... ;) Grozi nam wówczas np. odklejenie się zamka, poluźnienie pierścienia.
    Praktycznie: ja orzechy wcinam bez najmniejszego problemu, naprawdę. Gorzej jest z takimi drobnymi, twardymi pokarmami jak słonecznik, pestki dyni. Wówczas jest ciężko bo zazwyczaj dostają się one pomiędzy druty, zamki i zęby. Ciężko to pogryźć, kiedy nie znajduje się to pomiędzy siekaczami.
  • Również warto uważać na pokarmy barwiące zęby. Głównie dlatego, że po ściągnięciu tych pięknych, metalowych ozdób naszych ząbków może się okazać, że będą one dwukolorowe. 
W diecie aparatki należy przede wszystkim pamiętać o utrzymywaniu wysokiej higieny. Mycie zębów po posiłkach jest naprawdę ważne, bo łatwo można nabawić się dodatkowych, niepotrzebnych problemów oraz wizyt. W końcu kiedy chcemy pójść do stomatologa na plombowanie, musimy pierw pójść do ortodonty do ściągnięcia drutu, po "załataniu dziury" trzeba ponownie założyć drut oczywiście... Takie bieganie pomiędzy jednym, a drugim gabinetem ;)

Jeżeli macie jakieś konkretne pytania dotyczące aparatu stałego ortodontycznego piszcie śmiało w komentarzach! Postaram się odpowiedzieć na wszystkie zadane pytania.
Kochane moje! 
Czas gna nie ubłagalnie, jeszcze przed chwilą mieliśmy grudzień, święta Bożego Narodzenia, świętowaliśmy nadejście Nowego Roku i tworzyliśmy wymyślne listy noworocznych postanowień, a dziś? Dziś już Wielka Sobota, kwiecień... Jutro już Wielkanoc. Szok! 

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy chciałabym abyście wszystkie odnalazły w sobie energię do działania, abyście odnalazły swój cel w życiu, potrafiły cieszyć się z drobiazgów, ale jednocześnie tak tradycyjnie chciałabym aby te Zmartwychwstanie Pańskie napełniło Was spokojem ducha i wiarą, abyście potrafiły odnaleźć w sobie siłę do pokonywania trudności. Kochane, wesołego Alleluja! 
zdjęcie pochodzi z pinterest

Ponad rok temu sama szukałam jakichś informacji, słów otuchy, porad dotyczących życia z metalowymi zamkami na zębach. Szczerze mówiąc znalazłam się wtedy na jakimś forum, jednak ogrom wpisów do nadrobienia trochę mnie zniechęcał. Poza tym muszę przyznać, że ja po prostu tego nie lubię. Jestem aktywna na jednym, jedynym forum i sama się sobie dziwię, że jeszcze tam zaglądam. Chociaż to forum ślubne, zapewne właśnie przez to jeszcze jestem tam obecna. Ale wracając do sedna sprawy, jak już wspominałam poszukiwałam czegoś na temat aparatów ortodontycznych. Chciałam się dowiedzieć czegoś od ludzi, którzy aparat mają lub mieli, niestety to mi nie wyszło. Dlatego teraz wychodzę do Was z naprzeciwka, z wyciągniętą dłonią. W dzisiejszym poście napiszę o kilku sprawach, które mogą Was uspokoić przed założeniem aparatu, może nawet pomogą Wam się zdecydować na aparat. Myślę też, że fajnym pomysłem jest to, abyście zostawiali swoje pytania pod najnowszymi postami z serii, a ja w kolejnych, nowszych postach będę Wam na nie odpowiadać.

1. Przed założeniem aparatu ortodontycznego trzeba mieć wyleczone wszystkie zęby.
Są różne typy ludzi. Jedni stomatologów się nie boją, a drudzy chodzą do nich dopiero wtedy, kiedy nie mogą już wytrzymać z bólu. Ja jestem jakoś tak po środku, chociaż teraz z ręką na sercu mogę powiedzieć, że odwiedzanie mojej pani dentystki to czysta przyjemność. Wcześniej miałam pecha i niestety trafiałam do mało sympatycznych lekarzy co niestety wpływało na moją niechęć ogólnie do stomatologów. Dlatego też przed założeniem aparatu musiałam pochodzić parę razy na plombowanie. Nim jednak zaczniemy leczenie warto udać się do ortodonty. Dlaczego? A no dlatego, że może się okazać, że jakieś zęby będzie trzeba usunąć. Bez sensu wydawać pieniądze na ich leczenie, jak zaraz będzie trzeba się ich pozbyć.

2. Wizyta u ortodonty, odciski, zdjęcia, plan leczenia.
Odciski i zdjęcia rentgenowskie to obowiązkowe punkty przed rozpoczęciem leczenia. Moja ortodontka dodatkowo robiła normalne zdjęcia cyfrowe mojej jamie ustnej. Szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie po co to, jednak właśnie ten moment był niesamowicie nieprzyjemny. Wsadzone miałam do buzi lustro, a ona po prostu robiła zdjęcia. Przez te lusterko myślałam, że nie wytrzymam i zwrócę obiad. Na szczęście obyło się bez tego. Jeżeli chodzi o odciski to nie jest to tak nieprzyjemne, jak wspomniane wyżej zdjęcia. Masa którą nakłada się na zęby przypomina nieco ciastolinę. Ta, której używa moja ortodontka smakowała jak guma orbit dla dzieci. Po nałożeniu masy przyciska się ją taką specjalną "łopatką" i czeka niecałą minutę, aż masa zaschnie. Naprawdę nie jest to nic strasznego. Co do zdjęć rentgenowskich to nie ma co się rozpisywać, zdjęcie jak zdjęcie. Nie można się ruszać, trzeba zdjąć biżuterię i tyle.

3. Wyrywanie zębów...
Brzmi strasznie i bardzo mocno zniechęca. Kiedy usłyszałam, że muszę się pozbyć dwóch zębów momentalnie odechciało mi się aparatu. Stwierdziłam, że jestem w stanie żyć z krzywymi zębami. Pierwsza ekstrakcja była z zaskoczenia. Szłam w celu plombowania, jednak po rozwierceniu okazało się, że ząb jest do usunięcia. Najlepsza wizyta z usuwania zębów. Zero stresu przed, a po nie było się już czym stresować. I szczerze? Ekstrakcja nie boli. Człowiek tylko niepotrzebnie się stresuje, sam nakręca przed wizytą. Jasne, nie da się zdenerwowania od tak z siebie wyrzucić, jednak musicie być świadomi tego, że kompletnie nic nie czujecie. Ja po pierwszym niespodziewanym wyrwaniu, na kolejne już świadome szłam nieco mniej zdenerwowana. Całość trwała niecałe piętnaście minut! Większość czasu na fotelu spędziłam w oczekiwaniu, aż znieczulenie zacznie działać.

4. Separatory ortodontyczne.
Czym są separatory? Jak sama nazwa mają one separować. Co takiego? A no zęby, na których będą założone pierścienie. Z moich doświadczeń to właśnie te niewinnie wyglądające gumeczki sprawiają najwięcej bólu. Zakładane są nam cztery takie gumeczki, po obu stronach zęba. Mają one na celu nieco rozszerzyć zęby, aby już w trakcie zakładania aparatu nie było problemu z założeniem pierścieni, które utrzymują aparat. Noszenie ich wspominam najboleśniej. Na szczęście trwało to tylko tydzień. Ulga jaką poczułam po ich ściągnięciu jest po prostu nie do opisania.

Tak jak wspominałam już na początku posta. Jeżeli macie jakieś konkretne pytania odnośnie leczenia ortodontycznego piszcie pod tym postem! Odpowiem na nie wszystkie w następnej części pamiętnika aparatki! :)

Zostawiam Wam jeszcze na koniec zdjęcie z 3 grudnia - dnia, w którym miałam zakładany aparat oraz zdjęcie po pół roku. Różnica jest ogromna! :)
Kiedy przychodzi wiosna, słońce pojawia się na niebie co raz częściej, rośliny za oknem zielenieją, słychać świergot ptaków. Mówiąc wprost wszystko budzi się do życia. Nawet my sami zachowujemy się zupełnie inaczej, przynajmniej jeżeli chodzi o mnie. Zdecydowanie mam w sobie więcej energii, chęci do działania. Po prostu moje samopoczucie zmienia się na lepsze. Wiosną, pełna energii w końcu biorę się za te wszystkie rzeczy, które wciąż odkładałam "na później". Innym słowy, rozpoczynam moje wiosenne porządki.

Nie wiem jak takie porządki wyglądają u Was, ale w moim przypadku nie ograniczam się do gruntownego posprzątania pokoju, przeglądnięcia ubrań i kosmetyków. Rozpoczynam też porządkować siebie, swoje życie. Dlatego też pojawia się nowy blog, z całkiem nowym, świeżym spojrzeniem na wszystko. Skąd taka decyzja? Skąd nazwa? Dlaczego w ogóle pojawiają się zmiany? Mój światopogląd się zmienia, dojrzałam. Ślub zbliża się wielkimi krokami, rozpoczęcie wspólnego życia powoduje, że się zmieniamy. Doroślejemy, bierzemy za coś odpowiedzialność, planujemy naszą przyszłość. I właśnie o tym wszystkim i jeszcze o wielu innych rzeczach będziecie mogli czytać, bowiem jestem kobietą i nadal w głowie mi kosmetyki, i wszystkie inne, ładne rzeczy. Chociaż kto wie, czy teraz nie bardziej. W końcu u każdej z nas przychodzi taki moment, kiedy chcemy czuć się naprawdę kobieco. Nie tylko dla naszych wybranków, ale dla nas samych.

I właśnie nadszedł ten czas u mnie, czas na zmiany. Niezmiernie mi miło, dzielić się tym wszystkim z Wami. Witajcie, na definiującej.